Zapiski Jana K.

Zapiski Jana K. z cyklu Archeologia z mojej szuflady - Notes of Jan K. from the series Archeology from My Drawer

Opis

Joanna Imielska, 2020 [PL] W 2019 roku pojawił się kolejny wątek zanurzony w moim „czasopisaniu”, nazwałam go „Archeologią z mojej szuflady”, spotykają się w nim różne czasy, przestrzenie i pamięci. Dawne przedmioty, drobiazgi ważne i nieważne zamieszkują zakamarki domu, szaf, półek, szuflad, leżą cicho, ukryte dla moich oczu, nieobecne w mojej pamięci, oczekują na ten właściwy czas, aby się ujawnić. Zamieszkałam pośród tych „osieroconych rzeczy” i nawiązałam z nimi „współpracę”. Czy naruszam prywatność dawnych właścicieli, gdy korzystam z ich mebli, jem z ich talerzy, zaparzam herbatę w porcelanowych dzbankach, gdy czytam pozostawione przez nich listy, dokumenty, książki, dotykam pamiątek, oglądam albumy ze zdjęciami, na których przedstawione postaci często ujawnione są w otoczce intymności? I chociaż mogłabym podążyć za słowami Katarzyny Kędzierskiej, że: „rzeczy to tylko rzeczy. Mogą być piękne, mogą być użyteczne, mogą mieć moc przywoływania wspomnień, ale to nadal tylko rzeczy. Nie będą mnie kochać ani się ze mną przyjaźnić”, to jednak bliższe jest mi stwierdzenie: że „człowiek jest potrzebny rzeczom, ale też one jemu. Ludzkość zaczyna się z rzeczami; zwierzęta nie mają rzeczy, zauważa francuski filozof Michel Serres. „[…] Więc rzeczy – wehikuły pamięci – zinwentaryzowane i zabezpieczone, trafiają do nowych właścicieli albo rozpadają się tu, na miejscu – każda inaczej, zależnie od materii, z której je stworzono”. Przedmioty po latach nabierają szczególnej wartości. Nawet w najprostszych i z pozoru nic nieznaczących ukryte są jakieś zadziwiające piękno, okruchy życia, jakaś cząstka osoby, która je wykonała lub używała, zapach nienależący do tu i teraz, kolor zżółkniętej kartki, patyna, rdza… Każdy z nas na swój sposób tworzy „swoistego rodzaju indywidualne muzea i archiwa. Pozbycie się ich budzi lęk przed zubożeniem własnego Ja”. Kolejna odsłona „Archeologii z mojej szuflady” zawarta jest w słowach Zbigniewa Herberta, że trwałość przedmiotów przypomina nam naszą nietrwałość, i w wersach Wisławy Szymborskiej: „Korona przeczekała głowę / Przegrała dłoń do rękawicy / Zwyciężył prawy but nad nogą / Mój wyścig z suknią nadal trwa”. To prawda, że przedmioty potrafią przetrwać ludzi, ale to właśnie ludzie nadają im sens i dlatego opuszczone przez ludzi, zostają tego sensu pozbawione, chyba że zostaną na nowo przygarnięte i otoczone opieką. Wszystko, czym się otaczamy, czego dotykamy, każdy przedmiot „jest od swoich początków w nieustannej przemianie, w każdym ułamku sekundy inny, stwarzany na nowo, niepodobny do siebie samego sprzed chwili. Że jak pisze w Pierścieniach Saturna W.G. Sebald – «nic nie ma stałości. Na każdej nowej formie kładzie się już cień zniszczenia»”. Pragnę wydobyć z chaosu rzeczy odnalezionych te najważniejsze dla mnie, poznać ich historię, ale również nadać im nowe znaczenia, nowy sens, obdarzyć „nieskończonym potencjałem zmiany”, poprzez najnowsze prace chcę stworzyć moje własne opowiadanie o bliskich mi ludziach i miejscach „do trwań jej niegdysiejszych mieszkańców dolepiam moje trwanie, na ich śladach odciskam swój ślad – tworzę teraźniejszość dla tych, którzy nadejdą po mnie. Każda teraźniejszość bowiem, czy obecna, czy przyszła, twierdzi francuski archeolog Laurent Olivier, «składa się zasadniczo z palimpsestu wszystkich trwań z przeszłości, które zostały zapisane w materii»”. Joanna Imielska, 2020 [ENG] In 2019 another theme immersed in my “timewriting” appeared, I called it “Archaeology from My Drawer” where different times, spaces and memories meet. Old objects, important and unimportant bits and pieces inhabit the nooks and crannies of the house, wardrobes, shelves, drawers, lie quietly, hidden for my eyes, absent from my memory, waiting for the right time to reveal themselves. I settled among these “orphaned things” and established “cooperation with them”. Do I invade the privacy of the former owners when I use their furniture, eat from their plates, brew tea in porcelain jugs, when I read letters, documents, books they left, touch souvenirs, look at photo albums where the photographed people are often revealed in an aura of intimacy? And although I could follow Katarzyna Kędzierska’s words: “things are just things. They can be beautiful, they can be useful, they can have the power to recall memories, but they are still just things. They will not love me or make friends with me”, nevertheless I am rather inclined to admit that “things need humans, and vice versa. Humanity starts with things; animals don not have things, notes the French philosopher Michel Serres. [...] “So things – memory vehicles – inventoried and secured, go to their new owners or disintegrate here, on the spot – each one differently, depending on the matter out of which they were made”. After years the objects acquire special value. Even in the simplest and seemingly insignificant ones, there is hidden some astonishing beauty, crumbs of life, some part of the person who made or used them, a scent not belonging to the here and now, the colour of a yellowed sheet of paper, patina, rust... Each of us in their own way creates “a kind of individual museums and archives. Getting rid of them raises the fear of impoverishing our own Self”. The next disclosure of “Archaeology from My Drawer” is contained in Zbigniew Herbert’s words that permanence of objects reminds us of our impermanence, and in the words of Wisława Szymborska: “The crown has outlasted the head./ The hand has lost out to the glove. The right shoe has defeated the foot. /[…]/The battle with my dress still rages on”. It is true that objects can outlive people, but these are people who make sense of them and therefore abandoned by people are deprived of this sense unless they are taken back and cared for again. Everything that surrounds us, everything we touch, every object “is from its beginnings in constant transformation, different in every split second, created anew, not similar to itself from a moment ago. As W.G. Sebald writes in The Rings of Saturn, ‘nothing is permanent. On every new form a shadow of destruction has already been cast’”. I want to get the out of the chaos of regained things these most important ones for me, to know their history, but also to give them new meanings, a new sense, an “infinite potential for change”. Through the latest works I want to create my own story about the people and places close to me, “to the existence of its former inhabitants I add my existence, on their traces I imprint my trace – I create the present for those who come after me. Each present time, whether current or future, according to the French archaeologist Laurent Olivier, ‘consists essentially of a palimpsest of all the existences of the past that have been recorded in matter”.

Galeria